Banner Top
ostatnia aktualizacja 14 Mar 2014 14:08
Hobby

Hobby (12)

SPZG „bije” żetony

Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Gubińskiej przed kilkoma dniami wzbogaciło się o nowy nabytek. To urządzenie umożliwiające „bicie” okolicznościowych żetonów. Każdy, kto odwiedzi Izbę Muzealną będzie miał okazję własnoręcznie wykonać taki pamiątkowy żeton. Urządzenie przy pomocy młotka (dwukilowego) pozwala wytłoczyć w krążku metalu awers i rewers niby lokalnej monety. Sposób „bicia” nawiązuje do dawnych tradycji wykonywania monet, które przed kilkuset laty wykonywano w mennicy gubińskiej. Na jednej stronie krążka „odciskany” jest herb miasta, na drugiej rysunek Baszty Ostrowskiej i napis: Gubin 1235 – rok nadania praw miejskich Gubinowi. Urządzenie udało się zakupić dzięki wsparciu funduszy pochodzących z zadania publicznego ogłaszanego przez Burmistrza Gubina.

 

Nie daj się zbić!

Dnia 11.10 w galerii ‘”Ratusz” GDK odbył się turniej szachowy o Puchar Burmistrza Gubina w trzech kategoriach  wiekowych. Tego dnia spotkali się ze sobą zawodnicy mający już za sobą doświadczenie w podobnych rozgrywkach, ale i także ci, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z szachami. Rywalizacja  rywalizacją, jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to, że ta dyscyplina zmuszająca  do myślenia w sposób znaczący rozwija abstrakcyjne myślenie, które w przyszłości niewątpliwie można wykorzystać z powodzeniem w innych dziedzinach. Dotyczy to przede wszystkim tych młodych adeptów, których rodzice inwestują w rozwój umysłowy swoich pociech. I nie chodzi tu o to, aby w przyszłości każdy z nich był arcymistrzem szachowym, ale przede wszystkim aby potrafił sobie radzić w innych sytuacjach życiowych, gdyż strategiczne myślenie obecnie jest w cenie. Klasyfikacja turnieju przedstawiała się następująco: Grupa Open (wynik z 7 partii) 1 miejsce Henryk Kowalski 6.0, 2 miejsce - Daniel Głowiński 6.0, 3 miejsce - Czesław Janczura 5.0. Tutaj o pierwszym miejscu zadecydowała punktacja dodatkowa. Grupa Gimnazja (wynik z 10 partii) 1 miejsce – Hanna Markiewicz 8.0, 2 miejsce – Sylwia Cierpicka 7.5, 3 miejsce – Jakub Samociuk 6.0. Grupa szkoły podstawowe (wynik z 8 partii): 1miejsce -  Szymon Bezdziczek 7.5, 2 miejsce - Konrad Przysmak 6.0, 3 miejsce – Marcin Majewski 4.5. Zwycięzcom gratulujemy!

Waldemar Pawlikowski

 

Walka z parowozami

W dniach 02-05.10.2014 r. Klub Sportowy "Pretorian" z Gubina i stowarzyszenie "Bootsverein" z Guben zorganizowały młodzieżowe Polsko-Niemieckie Spotkanie Integracyjne w Karpicku koło Wolsztyna.

W programie imprezy znalazły się m.in. zajęcia sportowe i integracyjne, wykłady i filmy o sportach walki, treningi MMA, boksu, karate oraz zabawy na krytym basenie. Ponadto na uczestników czekały atrakcje w postaci dwóch wycieczek m.in. do Muzeum Parowozowni w Wolsztynie. Całość podsumowało ognisko przy polskiej i niemieckiej muzyce.

Klub Sportowy "Pretorian" pragnie podziękować za pomoc w realizacji spotkania

Polsko - Niemieckiej Współpracy Młodzieży, panu Mieczysławowi Kijewskiemu z Euroregionu Sprewa Nysa Bóbr, panu Waldemarowi Rasińskiemu ze Städtische Werke Guben GmbH, opiekunom oraz wszystkim, dzięki którym projekt został zrealizowany.

Red.

Kolejny numer biuletynu

Ukazał się kolejny, już 26. numer okolicznościowego pisma Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Gubińskiej „Gubin i Okolice”. Współtwórcy biuletynu na 80. stronach formatu A5 przekazują mnóstwo ciekawych informacji o naszym mieście, także o jego przedwojennej historii.

Wiesław D. Łabęcki kontynuuje cykl przybliżający zabytkowe domy w naszym mieście. Urszula Kondracik przedstawia kolejny odcinek cyklu dotyczącego gubińskiej gastronomii, tym razem pisze o kasynie wojskowym odgrywającym niemałą rolę w systemie żywienia kadry zawodowej gubińskiego garnizonu. Włodzimierz Rogowski przybliża sylwetkę pedagog Marii Dziewiałtowskiej-Gintowt, zaś Kazimiera Kędzierska przedstawia kolejny tekst o miejskich placówkach oświatowo-wychowawczych – o Przedszkolu Miejskim nr 2. Wspomina także o nieżyjącej już dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1, śp. Krystynie Gwożdziańskiej. Można także dowiedzieć się o losach przystanku kolejowego Gubinek, o tym, kto zbudował „poznańskie koziołki”, i co dalej ze śliwką gubinką. Jest też tekst dotyczący stacjonowania w naszym mieście, po wojnie, żołnierzy Armii Radzieckiej, oraz interesujące teksty Jerzego Chamieni o historii 2. Batalionu Rozpoznawczego i Mirosława Szyłkowskiego z historii WOP-u w Gubinie. 

Kolejny numer można otrzymać w biurze SPZG (III piętro, dawny WDT) lub telefonicznie przekazać adres poczty mailowej, na który zostanie przesłany plik PDF z aktualnym numerem biuletynu. (sp)

 

Młodzieżowe wzgórza

W dniach 13-15.06.2014 r. odbyło się młodzieżowe polsko-niemieckie spotkanie integracyjne. Organizatorem imprezy było Stowarzyszenie „Wzgórza Gubińskie” oraz Förderverein zur Wiederherstellung der Kulturlandschaft Gubiner Berge e.V. 

A DZIAŁO SIĘ!!! – uczestnicy zaczęli od zwiedzania zabytków i miejsc pamięci miast Gubina i Guben. Dodatkową atrakcją było wejście na wieżę gubińskiej Fary oraz zwiedzanie ekspozycji wystawowych w Izbie Muzealnej, po której oprowadzał Tadeusz Buczek ze Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Gubińskiej. 

Kolejnym punktem programu była wyprawa na Wzgórza Gubińskie, połączona z nauką nazw gatunków roślin i zwierząt oraz warsztaty fotograficzne. Z racji tego, że pogoda bardzo dopisała, młodzież mogła podziwiać piękne i dalekie widoki ze Wzgórza Bismarcka. W międzyczasie swoje umiejętności zaprezentował Klub Sportowy „Pretorian”. 

Po wyprawie na Wzgórza Gubińskie odbyły się wspólne zajęcia sportowe na krytym basenie w Gubinie. W spotkaniu uczestniczyła młodzież z Polski i Niemiec w wieku od 12 do 26 lat. 

 

 

 

Gubińskie fontanny

Ile fontann na przestrzeni dziejów funkcjonowało w mieście, trudno dziś powiedzieć. Na pewno wielu dziś już wiekowych mieszkańców Guben pamięta te przedwojenne, i tyle samo mieszkańców Gubina pamięta te powojenne.   

Przed wojną największą sławą w mieście cieszyła się bardziej studnia niż fontanna, a nawet pomnik, wybudowana na placu obok Fary.  Budowlę nazywano Pomnikiem Dwóch Cesarzy, także Studnią Dwóch Cesarzy, poświęconą cesarzom Wilhelmowi I oraz Fryderykowi III. Do 1937 pomnik-studnia zdobił rynek miejski i przetrwał w tym miejscu od 1898 roku. Jego całkowita wysokość wynosiła 18,6 m. Do budowy użyto granitu górskiego, dającego się polerować, czerwony piaskowiec z okolicy rzeki Men, oraz elementy z rozmaitych metali, które nadały pomnikowi kształt figuralny. Po stronie wschodniej i zachodniej znajdowały się studzienne niecki, do których z lwich głów tryskała woda. Jednak w 1937 roku studnię-pomnik rozebrano, bo jak wspominają historycy tamtych czasów, potrzeba było na placu dużo miejsca na organizowanie partyjnych wieców. 

Drugą, godną uwagi fontanną, była ta ustawiona przed wojną w dzisiejszym parku A. Mickiewicza. To tzw. "Chłopiec z karpiem". Historia "Chłopca z karpiem" ma swój początek w 1791 roku. Rzeźba wykonana przez rzeźbiarza Meltzera z Akademii Królewskiej w Berlinie miała stać pierwotnie na rynku miejskim przed kościołem farnym jako ozdoba studni. Po wielu latach musiała ustąpić miejsca Studni Dwóch Cesarzy. Chłopiec zawędrował do parku obok Lubszy i stał na okrągłym cokole z czterema olbrzymimi głowami ryb, które szeroko otwierają swe paszcze, jakby sięgały po zdobycz. Sam kamienny chłopiec, czyli górna część pomnika, być może padła ofiarą wojny, może później została rozbita, możliwe, że wywieziona do innego miasta i dlatego dziś możemy podziwiać tylko pozostały fragment pomnika z fontanną, która tryska wodą już tylko od wielkiego święta. 

Jeszcze jedna fontanna, chłopczyka z rybami, stała obok wejścia do budynku dawnego Muzeum Miejskiego, później Wiejskiego Domu Towarowego. Dwie strugi wody tryskały z rybich pyszczków co najmniej do 1945 roku. Kiedy i w jakich okolicznościach nagusek z rybkami zniknął – trudno dziś ustalić.

Pierwszą po wojnie zbudowaną przez gubinian fontanną była sporych rozmiarów niecka z tryskającą wodą, na skwerze przy ulicy Obrońców Pokoju. Niestety, data jej uruchomienia uleciała z pamięci nawet budowniczym, a był nim m.in. Piotr Kopacz. Dziś pamięta tylko, że sprawami elektrycznym nowej fontanny zajmował się pan Biliński

Na widokówce „Skwer przy ulicy Obrońców Pokoju” wydanej przez Biuro Wydawnicze RUCH w 1962 roku nie widać jeszcze fontanny, natomiast na innej widokówce, z maja 1968 roku, „Plac Adama Mickiewicza” foto St. Arczyński fontanna już ozdabia skwer. Zatem wybudowano ją prawdopodobnie w połowie lat 60-tych ubiegłego wieku. Kilka tygodni temu fontannę rozebrano, a w jej miejsce usypano kwiatowy klomb. Po prawie 50. latach ozdoba parku zużyła się i na pewno dawno nie jest dekoracją centrum miasta. Najczęściej była miejscem, do którego niesforni mieszkańcy wyrzucali śmieci, a i z „sikaniem” miała częste problemy.  Według obietnic płynących z magistratu, w przyszłości ma tu stanąć fontanna na miarę czasów, a i park ma zmienić się nie do poznania.

W połowie lat 70-tych, obok miejskich skwerów z tysiącami róż, powstała także ta fontanna na początku ulicy Piastowskiej. Przez długi czas wzbudzała spore zainteresowanie i choć była niewielka, stała się powodem do dumy tak wykonawców, jak i mieszkańców. Z czasem jej dodatkową atrakcją były zainstalowane w fontannie kolorowe światła. Dziś, po remoncie i modernizacji fontanna jest miejscem „przystanku” z ławkami, jednak takie wykonanie fontanny – rurki z ledwie sikającą wodą – nie wzbudza zachwytu mieszkańców. Bywa także często powodem kąśliwych uwag z powodu częstych awarii.

foto:

Fontanna na skwerze obok ulicy Obrońców Pokoju wkrótce po uruchomieniu

 

 

 

Ślęża - święta góra Słowian

"Chleb pracą nabyty - bywa smaczny i syty", "Przy chlebie chce mi się Ciebie", "Za chłopa się napierała, a upiec chleba nie umiała"

To tylko kilka ludowych mądrości przeczytanych w Rezerwacie Archeologicznym w Będkowicach - wczesnośredniowiecznym zespole osadniczym składającym się z cmentarzyska kurhalnego VIII-IXw. i grodziska z VIII-XIw. Znajdują się też w nim ślady osady z VIII-XIIIw. wraz z dwiema zrekonstruowanymi chatami.

Rezerwat zwiedzamy rankiem drugiego dnia na wycieczce zorganizowanej przez Oddział Miejski PTTK w Gubinie w ramach otwarcia sezonu. Jest sobota, 4 kwietnia 2014r., wyjechaliśmy z Gubina piątkowym popołudniem, żegnani piękną pogodą z ocieplającym nasze humory słońcem. Nocleg mamy w Sulistrowiczkach (chyba nigdy nie zapamiętam tej nazwy) tuż u podnóża Ślęży, którą będziemy zdobywać. Właśnie w drodze na Ślężę zwiedzamy starą osadę i dziwimy się, że pada, a przecież prognoza w Internecie mówiła coś innego. - Wszystko się zgadza, bo słowo "ślęga" przekłada się na mokrą pogodę i błoto - informuje kierownik wyprawy, a zarazem przewodnik, nasz kolega Józek Wójtowicz, który wszystko wie, a historię ma w małym palcu. Jak on to robi, że wszystko zapamiętuje? - ciągle się dziwię. Sama góra Ślęża wygląda jak wielopoziomowy tort pośród bezkresnych równin. Góra zwana też Śląskim Olimpem to ponad 500m mozolnej "wspinaczki”, a przecież w VIII do VI w. p.n.e. mieszkali na niej ludzie i do wczesnego średniowiecza stanowiła ośrodek religijno-kulturowy. Jednym z najważniejszych świąt była sobótka zwana też nocą świętojańską lub Świętem Kupały. Przypadało (i do dzisiaj się je obchodzi) na 24 czerwca - czyli czas przesilenia. Podobno w tę noc jeden raz w roku można było się kąpać, albowiem była to noc kupalna, czyli kąpielna. A słowo sobótka być może znaczy "mały sabat" - zlot czarownic. W tę noc o imieniu bożka płodności Kupały niejedna panna traciła cnotę. Teraz gubińska petetekowska brać mozolnie pnie się w górę. Kapiący z nieba deszcz, błoto pod nogami i zła widoczność ograniczona przez wszędobylską mgłę nie wzbudza w nas entuzjazmu. Nawet wiadomość o plemieniu Ślężan, zalążku późniejszego Śląska spływa razem z kroplami deszczu. 

A "wieczorem, wieczorem, gdy wezmę harmonię"... To piosenka, a rzeczywistość: gitara w rękach Krzysia Śmigielskiego, śpiewniki przygotowane przez Danusię Mazur i śpiew do rana. Rano niezbyt wyspani (śpi się w domu) pakujemy manatki, robimy wspólne zdjęcie (nasz naczelny fotograf i filmowiec Piotr Wystrach) i w drogę do Sobótki. Mamy pecha, bo właśnie wyruszyli kolarze (jakaś część z nich nocowała tam, gdzie my), bowiem rozpoczynają się Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Szosowym i część szosowej naszej trasy zamknięta. Dojeżdżamy wreszcie do Sobótki liczącej obecnie ponad 7 tys. mieszkańców. Stare historyczne miasto. Po raz pierwszy wzmiankowano o niej w 1148r. jako osadzie targowej. Dopiero w 1221r. Henryk Brodaty nadał jej prawa miejskie. Nawiasem ulice i chodniki robią wrażenie, jakby od tego czasu nikt ich nie remontował. A my często narzekamy na nasze w Gubinie. Toż to przy Sobótce jakby niebyło, turystycznym mieście - prawie Cannes. Wracając do jej dziejów (Sobótki) - potem przeszła w ręce Czechów, plądrowali ją husyci. W wojnie trzydziestoletniej z 1000 jej mieszkańców zostało tylko 200 osób. Cała dawna zabudowa gotycka i renesansowa spłonęła. Potem była w granicach Prus. Zdobyta przez Armię Radziecką w maju 1945r. zniszczona w 60% na 15 dni przed wyzwoleniem, odbudowana w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. Teraz całe miasto znajduje się w rejestrze Narodowego Instytutu Dziedzictwa, a my zwiedzamy Muzeum Ślężańskie z lapidarium z 1568r. (dawna własność augustianów).

Świdnica, do której wjeżdżamy, wita nas słońcem nieśmiało wychylającym się zza chmur. To 60 tys. miasto około 1500 roku było po Wrocławiu drugim co do wielkości miastem Śląska, a Kościół Pokoju w Świdnicy - cel naszej wędrówki - jest jednym z dwóch zachowanych tego typu obiektów w Europie. Posiada więc wielką wartość historyczną i artystyczną. Wpisany na listę UNESCO jest parafia Ewangelicka-Augsburska i powstał na mocy porozumienia traktatu westfalskiego w 1648r., kończącego wojnę trzydziestoletnią. Zbudowany w ciągu jednego roku z drewna i gliny na czterech kondygnacjach mieści jednorazowo 7500 miejsc, w tym 3000 siedzących. Wnętrze kościoła robi niesamowite wrażenie. Pierwsze nabożeństwo w tym kościele miało miejsce w 1657r., a w 1989r. na znak pojednania polsko-niemieckiego wspólnie modlili się w nim premier Polski Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Niemiec Helmut Kohl.

Ostatnie nasze zwiedzanie to Muzeum regionalne ze Skarbem Średzkim w Środzie ŚląskiejJózek rozpala nasze apetyty na zobaczenie pięknych klejnotów i biżuterii, które może nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie rozbiórka domów. Wtedy właśnie najpierw w 1985r., a później w 1988r. trafiono na skarby, które w/g dzisiejszego szacunku warte są 250 mln zł. W gruzach znaleziono srebrne i złote monety, a na wysypisku śmieci koronę, pierścień, inną biżuterię i monety. Skarb średzki został ukryty prawdopodobnie przez bogatego żydowskiego bankiera Mojżesza po korzystnej transakcji z królem czeskim Karolem IV Luksemburdzkim. Złoto, szmaragdy, rubiny, przyciągały do Środy Śląskiej setki poszukiwaczy skarbów. Niestety, nie wszystkie skarby odzyskano. Część z nich można oglądać w Muzeum.

Ostatnim naszym postojem jest Legnica. Mamy dwie godziny przerwy obiadowej i powrót autostradą do Gubina. Jutro dzień jak co dzień. Zostaną tylko wspomnienia i zastygłe w aparatach fotografie. Z podziękowaniem za przygotowanie trasy kol. Krystynie Sikorze i Grażynie Bartkowiak, pozostajemy pełni nadziei na następny tak samo udany wyjazd.

 

 

Sztandar dla SPZG

Podczas uroczystego zebrania Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Gubińskiej zorganizowanego w X. rocznicę rejestracji organizacji, uroczystym momentem było przekazanie sztandaru nieistniejących juz Zakładów Przemysłu Odzieżowego Goflan. Sztandar na ręce prezesa SPZG przekazał burmistrz Bartłomiej Bartczak. 

Jak odnotowano w kronice zakładowej 22 maja 1988 roku z okazji jubileuszu 30-lecia zakładu, wojewoda Zbyszko Piwoński wręczył dyrektorowi Janowi Chrobakowi sztandar ustanowiony przez ministra przemysłu chemicznego i lekkiego. Z tej okazji wystąpił zespół „Wesołego autobusu”. Warto wspomnieć, ze tym czasie w „Goflanie” pracowało prawie 600 osób, a rocznie szyto m.in. ponad 230 tysięcy płaszczy, wiatrówek i kurtek męskich.  1 lipca 2002 roku Sąd Rejonowy w Zielonej Górze ogłosił upadłość Zakładów Przemysłu Odzieżowego „Goflan”, później ostatnim właścicielem zakładu był Michał Ignyś, przedsiębiorca z Zielonej Góry. 

Sztandar „przechował” ostatni właściciel zakładu i kilka lat później przekazał go na ręce burmistrza Bartczaka.

Jubileusz organizacji zajmującej się kultywowaniem dziedzictwa kulturowego tej ziemi, w tym i lokalnych zakładów pracy, był doskonałą okazją do przekazania sztandaru, który zajął poczesne miejsce w Izbie Muzealnej SPZG. Godzi się przy tej okazji wspomnieć, ze Izba Muzealna obecnie może zaprezentować sztandary największych zakładów pracy naszego miasta: Lubuskich Zakładów Przemysłu Odzieżowego „Carina”, Zakładów Przemysłu Odzieżowego „Goflan” i  gubińskiej dywizji Wojska Polskiego. (sp)

foto

Chwilę po przekazaniu sztandar prezentują burmistrz i prezes SPZG, Stefan Pilaczyński

 

Kurczą się szeregi filatelistów

Początki ruchu filatelistycznego w naszym mieście sięgają początków lat 60. ubiegłego wieku. Wówczas jako pierwsze powstało wojskowe koło filatelistyczne, na czele którego stanął Adolf Mrowiec. W miarę upływu lat filatelistów szybko przybywało i w latach 70-80-tych ub. w. w mieście funkcjonowały cztery duże koła filatelistów zrzeszonych w Polskim Związku Filatelistycznym. Wiodącą rolę spełniało koło wojskowe, które w najlepszym okresie świetności liczyło ponad 100 członków. Przez szereg lat, z licznymi sukcesami wystawowymi i pokazami znaków pocztowych, kołem kierował Kazimierz Szumny

Okres transformacji, likwidacja dużych zakładów pracy, przy których działały największe koła PZW, także wojska, w sposób decydujący wpłynął na zmniejszenie się liczby osób fascynujących się zbieractwem znaków pocztowych.  Zmniejszyło się także ogólnonarodowe „ciśnienie” na kolekcjonowanie znaczków. Tu zapewne wpływ miały inne niż dotychczas, nowe preferencje, na spędzanie czasu wolnego. Młodzież ze znaczków przekierunkowała się na Internet, gry komputerowe, smartfony, tablety itp. nowinki techniczne. 

Zorganizowany ruch filatelistyczny w mieście niemal zamarł do listopada 2003 roku, kiedy to grupa zbieraczy znaczków na czele z Andrzejem Szyją założyła Stowarzyszenie Gubińskich Filatelistów. Od tej pory regularnie rozpoczęły się comiesięczne spotkania i dyskusje o zbiorach i ciekawostkach filatelistycznych. Jednak Poczta Polska, przed laty przyjazna filatelistom, jakby – myślę, ze nieświadomie – podejmuje decyzje mało przyjazne dla środowiska zbieraczy. Drastycznie rosną ceny znaczków, a tym samym koszty abonamentu kwartalnego. Przed laty cena jednego kwartału z reguły nie przekraczała 50 złotych (znaczki niestemplowane), dziś to ponad 100 złotych. 

Wobec trudności ze zbywaniem znaczków, rosnącymi cenami, kurczą się szeregi gubińskich filatelistów. Na początku 2004 roku do SGF należało ponad 30 członków, dziś w nowy rok weszli z liczbą 19 członków. Powoli wykruszają się nawet najbardziej wytrwali. 

Pomimo niekorzystnych tendencji w zbieractwie znaczków, najbardziej wytrwali spotykają się w każdą drugą niedzielę miesiąca, w Izbie Muzealnej przy ulicy 3 maja 2. Zapraszamy 11 maja.

(sp)

foto:

Zebranie wojskowego koła filatelistów w 1983 roku. Głos zabrał wieloletni skarbnik Jerzy Broda.

 

Rodzinna majówka na Wyspie

1 maja 2014, od godz. 12:00 na Wyspie Teatralnej odbędzie się II Piknik Rodzinny organizowany przez SIL „Pro Gubin” przy współudziale Gubińskiego Domu Kultury, Urzędu Miejskiego w Gubinie oraz wielu innych instytucji i stowarzyszeń.

Rangi uroczystości z pewnością doda fakt, że tegoroczne wydarzenie patronatem objął Prezydent RP, Bronisław Komorowski. - Imprezę zgłosiłem do kancelarii Prezydenta po tym, jak jej przedstawiciele skontaktowali się ze mną proponując patronat w ramach Obchodów 25-lat Wolności, które Prezydent wspiera. Widocznie echo ubiegłorocznej imprezy dotarło aż do Warszawy - żartuje Janusz Gajda. - Osobiście rozmawiałem z przemiłymi paniami z biura spraw społecznych i otrzymaliśmy patronat.

10 lat temu z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej na wyspie miała miejsce polsko-niemiecka uroczystość, gdzie przedstawiciele obu narodów wspólnie świętowali ten fakt. Teraz po 10 latach przyszedł czas, by przywołać wspomnienia i w rodzinnym gronie spotkać się tu na wiosennym, majowym pikniku. Maj w Polsce nieodłącznie kojarzy się także ze Świętem Konstytucji 3 maja. - Podczas pikniku nie zabraknie akcentów patriotycznych. Wszyscy uczestnicy otrzymają od nas małe papierowe flagi Polski i UE oraz kotyliony. W ubiegłym roku własnoręcznie przygotowaliśmy ich kilkaset, pomogły też gubińskie WTZ-y - mówi pomysłodawca akcji z flagami, Edward Patek. Na pikniku pojawi się także „żywa flaga Polski”. - Chcemy poinformować mieszkańców, by na piknik przyszli ubrani na biało i czerwono. Następnie ustawimy ich we wzór naszej flagi i całość zostanie sfotografowana z wysięgnika - dodaje prezes Pro Gubin, Waldemar Pawlikowski. - Wracamy też do tradycji naszych rodziców i namawiamy do zabrania ze sobą koca i koszyka piknikowego. Na uroczystość zostaną zaproszeni mieszkańcy i władze sąsiedniego Guben. Także oni, jeżeli tylko wyrażą taką chęć, będą mogli ustawić się we wspólny wzór.

Mieszkańcy, którzy na piknik przybędą całymi rodzinami, liczyć mogą na mnóstwo wrażeń. - Dla mieszkańców mamy ciekawą ofertę, m.in. bezpłatne atrakcje dla dzieci (zjeżdżalnia, zamek, trampolina), plenerowy Klub Malucha, warsztaty lepienia z gliny, warsztaty plastyczne, pole minoweprzygotowane przez krośnieńskich saperów. Dla dorosłych mamy mierzenie ciśnienia oraz porady lekarskie przygotowane przez przychodnię ATOL, mini-spływy kajakowe, ściankę wspinaczkową (tego jeszcze w Gubinie nie było!), zawody w strzelaniu z broni pneumatycznej, pyszne jedzenie, napoje chłodzące oraz oczywiście zabawę do późnych godzin wieczornych. - wylicza Monika Pałka. - Nie zabraknie także rozmaitej maści rozgrywek sportowych. Będzie także pokaz Zumby i Tae Bo - dodaje.

Serdecznie zapraszamy do współtworzenia imprezy. Chętni mogą zgłaszać się na adres e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub tel. 684558169

foto: tak bawiliśmy się na Wyspie w zeszłym roku

 

Subskrybuj to źródło RSS

2°C

Gubin

Cloudy

Humidity: 84%

Wind: km/h

  • 24 Mar 2016 7°C 2°C
  • 25 Mar 2016 9°C 4°C