Banner Top
ostatnia aktualizacja 14 Mar 2014 14:08

Pani Maria z kiosku

Przedsiębiorstwo Ruch S.A. zostało założone w 1918 r.  W kiosku można było założyć sobie teczkę, by mieć gwarancję, że nikt nie wykupi nam ukochanej gazety, na którą czekamy. Gubin również miał swoje kioski Ruch-u. Ile ich było? Myślę, że można by było doliczyć się co najmniej kilkunastu. Do historii przeszło większość z nich. Co z kiosków pozostało po latach? Po tych starych, klasycznych kioskach „Ruchu” nie pozostał ślad. W miejscu posadowienia kilku dawnych stoją dziś nowe, niczym nie podobne do tych „jednakowych” starych. Te czynne dziś można zliczyć na palcach jednej ręki. A co najmniej trzy stoją w górnej części miasta. W jednym z nich, od 27 lat „panuje” pani Maria Kosmala.

- Urodziłam się po wojnie w miejscowości Uhnów. Wówczas miasto należało do Polski. W Gubinie, wraz z rodzicami, znalazłam się na początku lat 50-tych. Szkołę podstawową ukończyłam w Sękowicach, później liceum na Piastowskiej – wspomina pani Maria. Co potem? – W 1969 roku ślub z Jankiem, w 1971 roku rozpoczęłam pracę w „Dianie”, byłam asystentką kierowniczki. Potem praca w przedszkolu u pani Makowskiej, ale za małe pieniądze. Nie miałam stosownego wykształcenia. Kolejną pracę znalazłam w Gminnej Spółdzielni i jeszcze przy stacji w PZZ-tach. I tak nastał rok 1990. Polska zmieniała się. Na rogu ulic Miodowa-Sikorskiego stał opustoszały kiosk. Jeszcze „Ruchu”. Mąż pracował w „Carinie”, ale już wówczas mówiono, że zakład długo się nie utrzyma. Za radą męża przejęłam ten kiosk. I tak zaczęła się moja przygoda z kioskarstwem.

Wówczas funkcjonowanie gubińskich kiosków odbywało się jeszcze bez zakłóceń. – Był odgórny „nadział” prasy, odbiór z ulicy Słowackiego, zaopatrzenie w różne artykuły bez problemów, dyrekcja w Zielonej Górze, było dobrze - wspomina pani Maria. Jednak postępujące w kraju zmiany dotknęły także firmy „Ruch”. Kioski zaczęły pracować na „własny rachunek”, wiele z nich zaczęło kończyć swój żywot. Dlaczego? – Ich rolę po części zaczęły wypełniać małe sklepiki osiedlowe, potem markety wielkopowierzchniowe, w których można dostać wszystko to, co kiedyś oferowały kioski. Pamiętać trzeba, że kioski otwierały się o godzinie 6:00 i były często czynne do wieczora – przypomina pani Maria. Sklepy otwierały się później i „świat pracy” zdążający do zakładu mógł zaopatrzyć się w papierosy, gazetę i, jak zaszła potrzeba, w sznurówki i proszki od bólu głowy.

W 1997 roku w miejscu dawnego „ruchowskiego” kiosku na rogu Miodowej stanął nowy obiekt, z ubikacją na zapleczu, większy zdecydowanie od poprzedniego, niemal komfortowy. Właścicielami byli Państwo Kosmalowie. Choć kiosk miał dalej szyld „Ruchu”, był już interesem tylko pani Marii i jej męża. Zakłady obuwia upadły i mąż Jan dołączył do żony. Kiosk był dobrym miejscem pracy dla dwojga osób. I tak jest do dziś. 

Dziś kiosk otrzymuje prasę z „Ruchu” - i tylko tyle. O całą resztę zaopatrzenia muszą zadbać właściciele. A kiosk pani Marii i Jana oferuje co najmniej tysiąc różnych rzeczy. Trudno wymienić co w kiosku można kupić, łatwiej odpowiedzieć, czego nie ma. Czas płynie nieubłaganie. - Kiedyś trzeba pomyśleć o odpoczynku, by cieszyć się dniem bez kłopotów kioskowych, bez wczesnego wstawania, posiedzieć beztrosko w fotelu. Chyba czas najwyższy myśleć o emeryturze. Pożyjemy, zobaczymy – mówi na zakończenie pani Maria.

(sp)

 

PS. W Gubinie funkcjonuje dziś jeden kiosk będący własnością „Ruchu”. Nowoczesny, z wejściem dla klienta do wewnątrz, w kolorach firmowych i z widocznym logo. To kiosk obok dawnego dworca PKS.

2°C

Gubin

Cloudy

Humidity: 84%

Wind: km/h

  • 24 Mar 2016 7°C 2°C
  • 25 Mar 2016 9°C 4°C