Banner Top
ostatnia aktualizacja 14 Mar 2014 14:08

Kilka pytań do...

Z Ziemowitem Patkiem, radnym Rady Miejskiej, nauczycielem w Zespole Szkół Ogólnokształcących rozmawia Antoni Barabasz:

Czym jest dla Pana ten szczególny dzień – Rocznica Odzyskania Niepodległości?

W domu zostaliśmy wychowani w duchu patriotyzmu i poszanowania tradycji. To, co nam – dzieciom - nasz tata (żołnierz zawodowy) zaszczepił, powoduje, że oprócz  radości z jej odzyskania, szacunku dla tego święta, odczuwamy powagę i pewien podniosły nastrój. Są to te emocje, których według mnie obecne pokolenie – młodzież wychowywana w całkiem innych realiach – chyba nie odczuwa. Ale my nadal z tego święta robimy martyrologię, cmentarz – zamiast się cieszyć tak, jak to robią Amerykanie w dniu 4 lipca. Ale jest to moje subiektywne odczucie.

Rozumiem, iż 11 listopada klasa mundurowa będzie uczestniczyła w jego obchodach?

Oczywiście, teraz już nie klasa, a trzy klasy mundurowe noszące od kilku tygodni zaszczytne imię Ułanów Karpackich wezmą udział wraz ze sztandarem Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Chrobrego i przedstawicielami Stowarzyszenia Strzelecko –Obronnego Gubiński Klub Sportowy PIONIER w miejskich uroczystościach poświęconych niemal setnej rocznicy Odzyskania Niepodległości. Nie zapominajmy też że w tym dniu przypada rocznica zakończenia działań wojennych w I Wojnie Światowej.

Wracając do klas mundurowych funkcjonujących w ZSO – skąd się pojawiła inicjatywa jej utworzenia?

W potocznym powiedzeniu „ojców sukcesu jest wielu”, a ja nie chciałbym, aby ta inicjatywa była kojarzona tylko ze mną. Działań grupy inicjatywnej było wiele, ścierały się różne koncepcje, ale sprawy organizacyjno – prawne spoczęły w rękach Haliny Bogatek –dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących.

W pracach przygotowawczych aktywnie tez uczestniczyła Izabela Pochyła; zaprosiliśmy do współpracy Leszka Grzegorzaka, który wówczas nie pracował w naszej szkole oraz ja. Z drugiej strony nie da się oddzielić idei utworzenia klasy mundurowej od prac organizacyjnych związanych z powstaniem Stowarzyszenia Strzelecko – Obronnego Gubiński Klub Sportowy PIONIER. Działania organizacyjne niemal się zazębiały. Decyzja o utworzeniu klasy mundurowej zapadła wiosną 2015 roku. Stowarzyszenie zawiązało się natomiast w maju. Już w lipcu tego roku Statut Stowarzyszenia został zarejestrowany w Krajowym Rejestrze Sądowym, a we wrześniu zyskał akceptację Ministerstwa Obrony Narodowej. Z momentem uzyskania tej akceptacji uzyskaliśmy zielone światło do współpracy  jednostkami wojskowymi. W listopadzie podpisano pierwsze umowy ze strategicznymi partnerami - 17 Wielkopolską Brygadą Zmechanizowaną i Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu, ale też ze wszystkimi służbami mundurowymi podległymi Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz z wieloma instytucjami, stowarzyszeniami i organizacjami pożytku publicznego. Porozumienie o współpracy z wojskiem skutkuje cyklem szkoleń praktycznych jednodniowych i obozami w oparciu o jednostki wojskowe i Centrum. W przeciwieństwie do podobnych klas z innych szkół ta sytuacja umożliwia naszym uczniom branie udziału w rzeczywistym szkoleniu na sprzęcie bojowym, wykonywanie strzelania z użyciem ostrej amunicji, pokonywaniu taktycznych torów przeszkód jak robią to żołnierze podczas szkolenia w realiach pola walki. W przyszłym roku mury szkoły opuści pierwszy rocznik klas mundurowych.

Czy wszyscy z absolwentów zwiążą się z mundurem?

Myślę, że nie. Część z nich na pewno trafi do wojska, niektórzy skierują swoje kroki do pracy w policji. Ale część z nich po prostu nie wiąże swojej przyszłości z mundurem. Czy w związku z tym utworzenie klasy o profilu mundurowym należy uważać za chybiony pomysł? Zdecydowanie nie! Podobne klasy mają sens istnienia w kilku aspektach. Jednym z nich jest wspomniane przygotowanie do służby w formacjach mundurowych. Tu mała dygresja: Dwóch wychowanków naszego Stowarzyszenia w tym roku rozpoczęło studia w szkołach oficerskich. Jak opowiadali – branie czynnego udziału w szkoleniu organizowanym przez Stowarzyszenie znacznie ułatwiło im pierwsze dni funkcjonowania w wojskowej rzeczywistości. Poznali przecież porządek dnia w jednostce, musztrę, obycie z bronią, regulaminy. W stosunku do osób „z cywila” po prostu szybciej się adoptowali do koszarowego stylu funkcjonowania. Dla niezdecydowanych z pewnością jest lepiej po trzech latach nauki w szkole średniej zdanie matury, zweryfikowanie swoich predyspozycji i ewentualne ukończenie studiów cywilnych, niż – uzyskując tytuł „inżynier pola walki” – nie mieć żadnych perspektyw na znalezienie pracy w sektorze cywilnym, gdy okaże się, że wojsko to jednak nie "moja bajka"... Inna grupa beneficjentów, to ci uczniowie chcący zdać normalną maturę, ukończyć cywilne studia, a tzw. mundurówkę traktują poprzez na przykład obozy, szkolenia, możliwość odbycia strzelania z broni palnej, jazdę specjalistycznymi pojazdami wojskowymi – jako fajną wojskową przygodę.

Kto był inicjatorem założenia Stowarzyszenia Strzelecko – Obronnego PIONIER?

Ten pomysł wyszedł od mojego kolegi Andrzeja Kalinowskiego. A ja? Zostałem poproszony przez niego o pomoc. Udało nam się pozyskać do współpracy i jego organizacji ludzi, którzy nie lubią bezczynnie siedzieć i mieć pretensje do innych, że w Gubinie nic się nie dzieje. A przecież to „Gubin wojskiem stał”! Cieszymy się bardzo, że udało nam się zaprosić i przekonać do idei utworzenia oraz  współpracy gen. dyw. rez. Wiesława Michnowicza. Pełni on funkcję Prezesa Stowarzyszenia Strzelecko – Obronnego Gubiński Klub Sportowy PIONIER. Początkowo był dość sceptycznie nastawiony do tego zamiaru. Jego doświadczenie i szacunek do Jego osoby w kręgach decyzyjnych Wojska Polskiego pozwoliły na szybkie przebrnięcie przez całą masę spraw organizacyjnych. Dzięki temu w bardzo krótkim czasie przeskocyliśmy przez sprawy formalne. Mam cichą nadzieję, że aktywnie w działalność naszego Stowarzyszenia włączą się też pozostali Panowie Generałowie – mieszkańcy naszego miasta. Wiem, że jeden z nich jest mocno zaangażowany w działalność Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego i jest we władzach klubu „Śląsk Wrocław”, a drugi deklaruje, iż w przyszłości aktywnie się włączy w naszą działalność, ale potrzebuje odpoczynku i dystansu.

Obserwując Pana zaangażowanie w organizację klasy mundurowej – zastanawiam się czy jednak nie miał pan ciągotek do munduru?

Ależ nie! Ja bardzo lubię swoją pracę, ale przyznaję się, że był taki moment, że myślałem poważnie o zostaniu żołnierzem zawodowym. Mundur zawsze był w naszym domu, a wraz z nim szacunek dla niego i tradycji wojskowych. Wszyscy synowie w naszej rodzinie – mam jeszcze 4 braci i jedną siostrę – odbyli zasadniczą służbę wojskową. Z drugiej strony związanie się z zawodem wojskowego, a sympatia dla munduru – to całkiem inny klimat. Cieszę się z tego, co robię jako nauczyciel wychowania fizycznego jak też ze swojej pasji w działalności pozazawodowej w Stowarzyszeniu. Wydaje mi się, że robię to dobrze i ta działalność przynosi mi wiele satysfakcji. Działam też aktywnie w stowarzyszeniu Olimpiady Specjalne Polska, gdzie jestem chyba jedynym we władzach, który nie pracuje w szkole specjalnej czy innej jednostce zajmującej się opieką nad osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Od 25 lat zajmuję się pływaniem. A to co robię odnośnie klasy mundurowej wynika też z mojego wychowania patriotycznego wyniesionego z domu. Uważam to za swój obowiązek, aby młodym ludziom wpajać te wartości i uczyć ich czegoś więcej, niż możemy to zrobić jako szkoła bazująca na programach nauczania. Młodzi chłopcy jadąc po raz pierwszy na obóz wojskowy często mają problemy z prawidłowym zasłaniem łóżka... Wszystkiego można się nauczyć – poczynając od obsługi technicznej "wozu", na kursie czyszczenia butów kończąc..., ale taka jest też specyfika życia w armii. Jednocześnie na tego typu obozach nie dopuszczamy, aby dochodziło do negatywnego zjawiska zwanego w wojsku „falą” w stosunku do uczniów klas młodszych. Mimo wszystko hierarchiczność wśród uczniów klas widać, tym bardziej, że na ich wniosek został wypracowany system awansowania i noszenia stopni wojskowych. Młodzież sama sprowokowała taki system, stworzyliśmy odpowiedni regulamin i co semestr uczniowie mogą być awansowani. Warunkiem uzyskania wyższego stopnia jest średnia ocen powyżej 3,65,  bardzo dobre zachowanie oraz aktywny udział w zajęciach proobronnych.

Ale to wszystko robi Pan kosztem swojego życia prywatnego, domu rodziny?

To prawda. Chciałbym w tym momencie mocno przeprosić swoją rodzinę, a z drugiej strony podziękować jej za wyrozumiałość dla tego co robię. Nie ukrywam, że praca zawodowa, działalność społeczna i pozalekcyjna zabiera mnóstwo czasu. Dni wolne – sobota, niedziela – są często zajęte przez organizację zawodów sportowych. Czwartkowe wieczory to z kolei zebrania Zarządu Stowarzyszenia. Do tego dochodzi praca w Radzie Miejskiej, komisjach... Dla mnie doba winna liczyć co najmniej 48 godzin!

Jest Pan również radnym Rady Miejskiej. Z jakimi problemami najczęściej się spotykacie?

Jestem Przewodniczącym Komisji Młodzieży, Sportu i Turystyki. Jest to praca niejako zbliżona do tego co robię jako trener i działacz sportowy. Druga komisją, w której pracach uczestniczę – jest to Komisja Kultury i Oświaty, aczkolwiek praca w Komisji Bezpieczeństwa także by mi odpowiadała. Praca w Radzie to przede wszystkim rozsądne dysponowanie środkami publicznymi, jakimi są finanse miasta, a efekt ”krótkiej kołdry” finansowej jest znany aż za bardzo... Kiedy brakuje pieniędzy to żeby komuś dać określone środki, trzeba je zdjąć z limitu wydatków na inną działalność.

Jak się Pan zapatruje na bardzo popularny od kilku lat tzw. budżet obywatelski?

Temat nie jest mi obcy. Wiem, że w wielu miastach jest on „na topie” i nie jeden raz jest bardzo rozsądnie realizowany. Przychylam się jednak do sugestii burmistrza Bartczaka, aby budżet miasta w zakresie inwestycji nie był rozdrabniany, ale jakoś „chomikowany”. W taki sposób będzie on stanowił wkład własny, który umożliwi pozyskanie środków zewnętrznych  na znacznie większe inwestycje. Tym sposobem zapewniamy sobie niezbędne fundusze na pozyskiwanie środków zewnętrznych np. związanych z budowa hali sportowej czy dróg. Według mnie inwestycje realizowane w 100% z budżetu miasta są barbarzyństwem. Budżet obywatelski w jakiś sposób zaburza demokrację ponieważ to mieszkańcy dali mandat radnym, aby ci w ich imieniu sprawowali władzę i podejmowali określone decyzje finansowe. A taki budżet obywatelski zabiera radzie miejskiej jej kompetencje.

A jakie są Pana marzenia?

Jako radny marze o takim stanie, w którym my – jako radni – mielibyśmy jedno, jedyne zmartwienie: na co wydawać pieniądze! Ale to chyba utopia... Taki stan finansów mogłoby nam chyba zabezpieczyć powstanie kompleksu wydobywczo – energetycznego. Mamy przykłady takich gmin, na terenie których znajdują się kopalnie. Tam na żadną inwestycje nie brakuje środków. Jeżeli miałbym dalej marzyć – ta marzy mi się skutecznie działający szpital...

Prywatnie – jako męża i ojca? To chyba trudne pytanie; jest to bowiem swoisty konflikt interesów. Poświęcając więcej czasu rodzinie – musiałbym się zrzec tego, co mi przynosi satysfakcję –pracy społecznej, swojej pasji... A rodzinie życzyłbym, aby po prostu miała mnie więcej dla siebie, ponad to, co jestem w stanie dać im teraz. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dzieciom poświęcić więcej czasu. Gdybym jednak nie czul satysfakcji z tego, co robię, to po prostu bym się tym nie zajmował. Przecież jest to większości praca społeczna nie mająca przełożenia finansowego.

Dziękuję za rozmowę.

2°C

Gubin

Cloudy

Humidity: 84%

Wind: km/h

  • 24 Mar 2016 7°C 2°C
  • 25 Mar 2016 9°C 4°C