Banner Top
ostatnia aktualizacja 14 Mar 2014 14:08

Kilka pytań do...

Z Teresą Oparą – radną Rady Miejskiej i wiceprzewodniczącą Parafialnego Zespołu ”Caritas” rozmawia Antoni Barabasz

Znając Pani wielkie zaangażowanie społeczne w pracy parafialnej w parafii pw. Matki Boskiej Fatimskiej, dziwnym byłoby, gdyby głosami mieszkańców nie została Pani wybrana do rady Miejskiej Gubina?

Jest to rzeczywiście moja pierwsza kadencja sprawowania mandatu radnej. Zgodziłam się na kandydowanie po wielu rozmowach i namowach oraz długim zastanawianiu się, czy po prostu podołam w sprawowaniu tej funkcji. Teraz mogę z czystym sumieniem stwierdzić, iż nie żałuję swojej decyzji. Bardzo dobrze mi się układa współpraca zarówno z burmistrzem Bartczakiem, wiceburmistrz Justyną Karpisiak i Przewodniczącym rady Edwardem Patkiem. Tworzymy zgrany zespół w klubie radnych, nawet się nie spodziewałam, że tak dobrze uda nam się „zgrać”. Jestem Przewodniczącą Komisji Bezpieczeństwa, Pomocy Społecznej i Ochrony Środowiska. Ponadto pracuję w Komisji Kultury, Oświaty i Wychowania. W przeszłości byłam Przewodniczącą Rady Rodziców w Szkole Podstawowej Nr 3, Gimnazjum Nr 1 i Zespole Szkół Ogólnokształcących. A jeszcze wcześniej przez wiele lat zajmowałam się między innymi działalnością socjalno-bytową i kulturalną w nieistniejącej „Carinie”.

Zwykle Przewodniczący podobnej komisji kojarzy mi się z przedstawicielem służb mundurowych, którym zazwyczaj jest mężczyzna. Nie bała się Pani podjęcia tego wyzwania?

Słaba płeć – silną jest! Musimy na ten problem spojrzeć trochę szerzej. Nie są to sprawy związane tylko z porządkiem publicznym, ochroną przed wandalami. Jest to szeroko pojęte bezpieczeństwo także w ruchu drogowym, jak np. oznakowanie pionowe i poziome ulic. Temu zagadnieniu będzie poświęcone najbliższe posiedzenie Komisji, której mam zaszczyt przewodniczyć. Weźmie w nim udział przedstawiciel policji, jak też jedna z osób zajmujących się zawodowo nauką jazdy w mieście, która przy okazji zna miasto „na wylot”!  Praca komisji będzie miała niejako formę „wyjazdową” – na zasadzie wizji lokalnej. Są to też sprawy związane ze sprawnym współdziałaniem wielu instytucji.

Wiele miejscowości posiada systemy monitoringu. Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Temat jest mi znany, gdyż o monitoringu rozmawialiśmy wielokrotnie w klubie radnych i na Komisji. Byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby w Gubinie udało się zainstalować monitoring! Jest to również moje marzenie jako radnej i przewodniczącej. Ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę z innych, równie ważnych zamierzeń i wydatków z nimi związanych. Są projekty, jak np. termomodernizacja szkół. Utrzymanie dróg miejskich i obiektów oświatowych, mimo pozyskania wielu dotacji, pochłania z naszego budżetu duże środki. Na wszystkie zamierzenia nie starcza nam finansów. Ale jestem przeciwna likwidacji Straży Miejskiej, gdyż jest ona po prostu potrzebna!

Jak Pani postrzega działalność Domu Kultury w naszym mieście?

W mojej ocenie Gubiński Dom Kultury, który jest instytucją wiodącą i odpowiada za tę działalność, działa dobrze. Może gdybyśmy mogli przeznaczyć inne środki w budżecie, byłoby go stać na jej rozwinięcie. Być może są osoby, którym marzy się sprowadzenie artystów z absolutnie górnej półki. Ale w Gubinie może znalazłoby się kilka, może kilkanaście osób będących w stanie zapłacić kilkaset złotych za bilet wstępu na koncert takiej gwiazdy. Pod tym względem nie mamy co się porównywać do dużych aglomeracji z ich poziomem kultury i zarobkami mieszkańców... A moim zdaniem dyrektor placówki jest bardzo operatywny i ma wyczucie, co się może podobać, a co nie. Musimy tym sposobem mierzyć swoje kulturalne apetyty na finansowe możliwości.

Pracuje Pani także społecznie w Parafialnym Zespole „Caritas”, działającym przy kościele pw. Matki Boskiej Fatimskiej?

Tak. Jest to pozarządowa Organizacja Pożytku Publicznego, której celem jest między innymi udzielanie pomocy materialnej, jak też duchowej. Działam w niej już 12 lat, to rzeczywiście szmat czasu z jednej strony, a z drugiej jest jeszcze wiele do zrobienia na rzecz wiernych i potrzebujących. W Zespole pełnię funkcję wiceprzewodniczącej, natomiast Przewodniczącym, niejako z urzędu, jest proboszcz danej parafii. W naszym zespole jest nim ks. prob. Marian Grażewicz. Siłą rzeczy, na przestrzeni lat zmieniały się też formy naszej działalności. Jest to między innymi prowadzenie przykościelnego magazynu, pomoc przedświąteczna, z której w tym roku korzysta 290 osób. Jest ona prowadzona w ramach ogólnopolskiego programu dożywiania ludności. Wydajemy dla potrzebujących artykuły żywnościowe otrzymywane z Diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Osoby kwalifikowane do otrzymania tej pomocy są do nas kierowane przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Są nimi przede wszystkim kryteria dochodowe. Oprócz przygotowywania (komisyjnego) paczek i ich wydawania, na naszej „głowie” spoczywa cała statystyka związana ze sprawozdawczością. Od 7. lat prowadzimy też inną akcję, „Podziel się z innymi”. Jest to indywidualna inicjatywa naszego Zespołu „Caritas”. Wywieszamy w kościele stosowne ogłoszenia, i parafianie, w miarę swoich możliwości, przynoszą albo określone produkty, albo gotowe paczki. Są też przypadki, że otrzymujemy przygotowane paczki ze wskazaniem na konkretną rodzinę. Są one następnie dostarczane przez naszych wolontariuszy do rodzin, bądź osób samotnych, seniorów. Jest to ze wszech miar dobrowolna akcja. Preferujemy towary mające długi okres przydatności do spożycia. W wyjątkowych wypadkach są to wędliny, ale bezwzględnie muszą one być zapakowane próżniowo. Poprzednio, przez okres 5 lat, organizowaliśmy też kolonie letnie dla dzieci i młodzieży. Ze względów organizacyjno-finansowych, głównie z powodu braku konkursów na ich prowadzenie i tym samym braku dotacji, zaprzestaliśmy ich organizowania. Zamiast tego prowadzimy Katolicki Klub Seniora, w ramach którego organizujemy turnusy rehabilitacyjno-wypoczynkowe.

Proszę opowiedzieć o jego działalności.

Jak wspomniałam, w jego ramach zajmujemy się np. organizowaniem turnusów rehabilitacyjno-wypoczynkowych. Organizujemy je już sześć lat, a na przestrzeni ostatnich dwóch, dzięki zrozumieniu ich wagi, otrzymujemy na ten cel dotację z Urzędu Miasta, a to dzięki przychylności burmistrza. Siłą rzeczy, są to jedynie tygodniowe wyjazdy, bo na dłuższe nas nie stać. W tym roku np. byliśmy w miejscowości Międzywodzie nad Bałtykiem. Wzięło w nim udział 35 osób, a następne 10 osób pojechało z nami komercyjnie, pokrywając pełną odpłatność. W ramach tego wyjazdu były trzy zabiegi leczniczo-rehabilitacyjne ordynowane przez lekarza. Był też program animacji kulturalnej, w ramach którego były dwie wycieczki – do Świnoujścia i na koncert w Kamieniu Pomorskim. Najważniejsze jest to, że jego uczestnicy wrócili bardzo zadowoleni. Nasz obiekt znajdował się jedynie 50 metrów od morza i jego szum chyba nie przeszkadzał w spaniu! W poprzednich latach byliśmy m.in. w Głogowie, Gościmiu, Dziwnówku. Rozpiętość wiekowa uczestników turnusów jest bardzo duża i waha się między 55 a 87 lat!

Sprawując mandat radnej i działając w Zespole ”Caritas”, ma Pani też swoje marzenia, te niejako zawodowe i bardziej osobiste?

Chciałabym, aby nasze miasto rozwijało się w podobnym tempie, jak to się dzieje w ciągu ostatnich kilku lat. Wbrew pozorom, dzieje się dużo. I to dobrego! Marzeniem, chyba nie tylko moim, jest powstanie 2-3 zakładów pracy. Aby zmniejszyło się tak bardzo dokuczliwe bezrobocie. Niestety, ani „Obuwie”, w którym przepracowałam szmat czasu, wspólnie ze swoim małżonkiem, ani „Odzieżówka” już nie wrócą. Likwidację „Cariny” – dużego kombinatu (bo to nie był jedynie zakład w Gubinie), mój mąż przypłacił zdrowiem. Przydałaby się poprawa infrastruktury miasta, powstanie kilku placów zabaw, dalsze remonty ulic i chodników. Ale bądźmy realistami, na to są potrzebne i środki, i czas. Bardzo mi się podoba inicjatywa radnego Romanowskiego, dotycząca instalacji pojemników z torebkami na psie odchody, może tytułem eksperymentu zainstalujemy takie pojemniki w kilku punktach miasta, szczególnie przy dużych blokach mieszkalnych. Nie są to kosztowne wydatki. Wracając do moich marzeń związanych z pracą w Zespole Parafialnym  „Caritas”, marzę o większym zasobie środków finansowych. Możemy prowadzić różne formy działalności, gdy będziemy posiadali na ten cel fundusze! Prywatnie - chciałabym zostać wreszcie babcią, albo żoną dziadka, a „babcie” potrafią szaleć na punkcie wnuczek lub wnuków! Chciałabym, abyśmy wspólnie z mężem mieli więcej zdrowia i chciałabym móc dalej pracować społecznie. Osiągnęłam w życiu bardzo dużo, marzy mi się jeszcze kilka wycieczek zagranicznych, niestety z powodu swojego stanu zdrowia małżonek nie może w nich uczestniczyć. Ja w sumie lubię pracować z ludźmi. A drugi człowiek w moim życiu był i jest zawsze bardzo ważny! Jestem chyba urodzonym społecznikiem...

Dziękując za interesującą rozmowę, życzę Pani ich spełnienia.

Więcej w tej kategorii: « Kilka pytań do...

2°C

Gubin

Cloudy

Humidity: 84%

Wind: km/h

  • 24 Mar 2016 7°C 2°C
  • 25 Mar 2016 9°C 4°C