Banner Top
ostatnia aktualizacja 14 Mar 2014 14:08

"A mnie jest szkoda lata..."

No, więc jestem w Polanicy Zdroju. Kuruję się (pamiętacie Państwo, dwa lata temu pisałam z Ciechocinka).
Ten piękny kurort przydzielił mi Fundusz Zdrowia, nasz Narodowy, nie licząc się z niedogodnościami listopadowej pogody - no i, co gorsza, okresem przed wyborami drugiej tury. Polanica nie Gubin, więc widocznie nie zasłużyła sobie na burmistrza, który przytłaczającą większością głosów mógł wygrać w pierwszej turze.
Dwóch walczących ze sobą panów o jeden fotel, obkleja plakatami całe urocze miasteczko, nad głowami powiewają panele, a z jadących samochodów udekorowanych podobiznami przyszłych władców wydobywa się głos zachwalający kandydatów. Oszaleć można. Głos wdziera się do pokoju sanatoryjnego, trudno przed nim uciec na spacerze.
Na ulicach toczy się zwyczajne życie. Mieszkańcy się spieszą, kuracjusze wręcz przeciwnie, a grupka pracowników z remontowanego nieopodal budynku spokojnie raczy się procentami z gwinta. Zadziwiające. Na drugi dzień w tym samym miejscu ci sami mężczyźni przekazują sobie butelkę.
Deja vu, czy co u licha?

Wieczorem w parkowej restauracji dancing. Pary podrygują w rytmie "Niech żyje wolność", czy innej "Szalonej". Na szczególną uwagę zasługują leciwi panowie, jeszcze przed południem szurający nogami, ale z łapczywym błyskiem w oku, teraz rozdygotani w tańcu z dużo od siebie młodszymi paniami.
Aż strach, że taki się rozleci. Przyjedzie do domu, zmęczony po kuracji, a żona poda świeżo zaparzone ziółka leżącemu na tapczanie "lwu parkietowemu".
W gabinetach zabiegowych pracownicy narzekają na marne zarobki. W ogóle personel (w tym pielęgniarki) uważa, że pogorszyło im się z chwilą przejęcia w 2011r. przez spółkę Polska Grupa Uzdrowisk, która nie tylko zajmuje się tradycyjnym lecznictwem, ale także usługami rekreacyjno-regeneracyjnymi oraz SPA. Oprócz kuracjuszy z NFZ są kuracjusze pełnopłatni, komercyjni.
Piękny zdrojowy park, ogołocony z liści,pozbawiony kwiecia różaneczników i wszelkiego innego, w listopadowej szarudze prezentuje się dosyć smutno.
„A jeszcze przed miesiącem...”, podśpiewuję sobie oglądając plansze ze zdjęciami wykonawców i bawiącej się publiczności, na pierwszym Festiwalu Marii Czubaszek, zorganizowanym właśnie tutaj początkiem października.
Tę imprezę dobrej zabawy z udziałem takich tuzów estrady i kabaretu jak Czubaszek, Andrus, Poniedzielski, Bem, Dorota Miśkiewicz, Groniec, kabaret Hrabi, kabaret 7 minut, wymyślił Hirek Wrona, ten od muzyki w Teleexpressie i radiowej Trójki. Strzał w dziesiątkę ściągnął tłumy do Polanicy.
Marzy mi się, żeby kiedyś wymyślić taką imprezę i mieć na nią pieniądze, która przebije pozostałe
 i rozsławi nasze miasto Gubin.
Acha! Zapomniałam o najważniejszym. Znana producentka kosmetyków, dr Irena Eris kończy właśnie budowę swojego sanatorium. Luksusowy budynek w ogrodzonym dużym parku zostanie otwarty w połowie grudnia. Niestety, nie mogę polecić Państwu w nim Sylwestra, ponieważ wszystkie miejsca dawno już zostały wyprzedane. Doba w apartamencie - 14 tys. zł (słownie czternaście tysięcy złotych), ale za to z lokajem.
 

Więcej w tej kategorii: « Każde pokolenie ma własny czas!

2°C

Gubin

Cloudy

Humidity: 84%

Wind: km/h

  • 24 Mar 2016 7°C 2°C
  • 25 Mar 2016 9°C 4°C